polskienglishdeutsche

Pocztówka z 1905 - widok na plac kościelny (obecnie plac Marcina Lutra)

Gdy ewangelicy bielscy otrzymali zezwolenie na budowę kościoła, zaraz zaczęli się oglądać za odpowiednim miejscem na ten cel. Teren wybrano w północnej części miasta, tuż za istniejącymi jeszcze murami. Tutaj na pochyłości wśród pól zbożowych znajdowała się nieruchomość Klimków składająca się z domu i dwu ogrodów. Nieruchomość tę kupiono za 1800 florenów i przystąpiono do budowy. Zebrali się chętni pomocnicy spośród mieszczan, uzgodniono mistrzów i ich pomocników, rzemieślników i robotników j z zapałem przystąpiono do pracy. Dnia 19 marca 1782 roku położono kamień węgielny pod budowę nowej świątyni. Praca była zaplanowana na kilka lat. Zanim wykonano fundamenty, postawiono prowizoryczny drewniany dom modlitwy; drzewo na budowę ofiarował właściciel Jaworza baron Laszowski. Poświęcenia kościółka dokonał superintendent Bartelmus z Cieszyna w języku niemieckim, kazanie w języku polskim zaś wygłosił ks. Krystian Frohlich. Odtąd odbywały się nabożeństwa w każdą niedzielę. Nadto odbywała się też w każdą niedzielę spowiedź z komunią świętą i katechizacje.
Na wyposażenie kościoła kilku młodych zborowników ofiarowało obraz ołtarzowy, sukiennicy zaś darowali instrumenty muzyczne i żyrandole; zborownik Ferdynand Nycz ufundował ołtarz, M. A. Gemsa pozłacany kielich i patenę, Andrzej Geyer pozłacane ciborium, G. Tiirk ofiarował chrzcielnicę z czarnego marmuru i srebrną misę. Edward Sohlich ofiarował 9000 florenów na zakup czwartego dzwonu. Beniamin Raszke duży żyrandol. Meyer i Gotschalk srebrny krzyż, Manhard pozłacany krzyż komunijny, zborowniczki patenę i ciborium, Bartehnuss żyrandol, nawet ławki zamawiali zborownicy we własnym zakresie. Można powiedzieć, że całe niemal wyposażenie wnętrza kościoła było darem członków zboru, co dziś już należy raczej do rzadkości.
Budowa kościoła posuwała się powoli. Po pięciu latach pracy wykończono fundamenty i pierwsze piętro, w następnym roku drugie. Niemały problem mieli bielszczanie z sufitem: czy ma być murowane sklepienie czy płaski sufit z zagipsowanej trzciny; zwyciężyła pierwsza koncepcja.
Po ośmiu latach (1790) budowa była na tyle ukończona, że można było już umiejscowić ołtarz i organy oraz wnieść ławki z prowizorycznego kościoła. Wykonano to z pośpiechem, bo wojsko austriackie zajęło stary kościół na magazyn.
Nie mamy dotąd pewności, kto był projektantem bielskiego kościoła. Według ks. A. Buzka plan budowy miał sporządzić słynny architekt króla Stanisława Augusta Szymon Bogumił Zug. Wykonał on dwa czy nawet trzy plany kościoła ewangelickiego w Warszawie. Ewangelicy warszawscy wybrali plan rotundy, a inne plany odstąpili ewangelikom bielskim. W każdym razie kościół odznacza się czystością formy i stylu. Z chwilą ukończenia budowy był to budynek prostokątny bez wieży i przybudówki, mieszczącej klatkę schodową, którą dobudowano w latach osiemdziesiątych XIX wieku, wieża zaś powstała w latach 1849- 1852.
Pastwą pożaru, który nawiedził miasto w dniu 6 czerwca 1808 roku, padło około 350 domów mieszkalnych i budynków publicznych, przy czym spalony został zamek, kościoły św. Mikołaja i Św. Trójcy i szkoły ewangelickie. Od nowa trzeba było imać się pracy. Ale jak przed ćwierć wiekiem, tak i teraz nie szczędzono ofiar. Byle rychło powstała nowa świątynia. I odbudowano ją w tym samym roku.
W roku 1825 w czasie nabożeństwa godowego huragan zerwał część dachu kościelnego nad ołtarzem. Kilka lat później (1828) pokryto cały dach łupkiem, a na budynkach parafialnych umieszczono gromochrony. Na nowej szkole wybudowano wieżyczkę i zaopatrzono ją w dzwon i zegar.
Parafia rozwijała się szybko. W czasie budowy kościoła liczyła 1600 rodzin (9-10 tysięcy dusz). Czynności duszpasterskie w latach 1785 - 1835 kształtowały się w skali rocznej: 293 chrztów, 121 konfirmantów, 60 ślubów i 114 zgonów oraz 7581 przystępujących do spowiedzi. Roczny przyrost parafii wynosił około 150 dusz.
W pierwszym półwieczu po ogłoszeniu Patentu Tolerancyjnego Bielsko przeżyło niejedno ważniejsze wydarzenie dziejowe i niejedną klęskę. W roku 1797 przemaszerował przez miasto siedmiotysięczny korpus księcia Conde, a w następnym roku blisko dziesięciokrotnie liczebniejsza armia rosyjska wysłana przeciw Napoleonowi, która wracała po bitwie pod Austerlitz, przynosząc z sobą zarazę tyfusu. O wydarzeniach tego okresu pisał chłopski pamiętnikarz Jura Gajdzika z Cisownicy:
"Mozgole maszyrowali ku godom po winszu, ale upadli, (przynieśli mor na ludzi około Cieszyna, że moc ludzi umrziło...).
A dalej: 1809- Powstała zaś wojna z Francuzem, a wojsko maszyrowało nań, a langwerzy (pospolite ruszenie) dostali szaty a zosadzowali (osadzili) ich do miast.
1811: Wyszeł dekret od cysarza Franca, żeby wszecko strzybło (srebro) zebrane było, za które strzybło płacił cysorz samemi bankocedołkami, to jest papierowymi piniądzmi".
Oczywiście, że okres wojen napoleońskich dał się bardzo we znaki ludności. Wszyscy musieli płacić wysokie kontrybucje i utrzymywać wojsko oraz dostarczać za bezcen strawy dla koni. Wskutek wojen upadło też rzemiosło w mieście, a gospodarka rolna na wsi. Wojny i przyniesione przez wojsko choroby, oraz klęski żywiołowe wzmogły znacznie śmiertelność wśród ludności miasta.
"W roku 1811 świeciła kometa (o której wspomina Adam Mickiewicz) - potem począł padać deszcz, potem zebrała (się) bardzo wielka powódź (...), wszędy kole wód pole pobrało. W Bielsku 7 domów, w Skoczowie 2 stodoły a owiec moc (...), u Oświęcimia 7 dziedzin (...). Po tej powodzi rozmogła się bieda a drogota (...).
A potem kiedy już był pokój (1815), tochmy go sławili wszędzi po kościołach i kolekty zbierali na tych porąbanych na wojnie i na tych w szpitalach leżących (...)".
Lepsze czasy nastały po roku 1819, kiedy cesarz zezwolił mieszczanom na drugi dzień targowy w tygodniu i gospodarze łatwiej znaleźli zbyt na płody rolne, ptactwo domów czy zwierzęta. Pełny rozkwit miasta zaczyna się od roku 1825, kiedy fabrykant Jankowski sprowadził do swych warsztatów tkackich pierwszą maszynę tkacką o napędzie parowym (jej prototyp opracował kilkanaście lat przedtem Józef Brożek z Bierów koło Grodźca). Wtedy raptownie podskoczyła produkcja sukna bielskiego. Dla przykładu: w 1820 roku bielskie manufaktury produkowały 15 tysięcy sztuk sukna, w 1828 roku 20 tysięcy, a w 1830 roku liczba przekroczyła 40 tysięcy sztuk. Odtąd rzemiosło tkackie i sukiennicze upada na korzyść produkcji fabrycznej.

<< wróć




zobacz także
newsletter










© Parafia Ewangelicko-Augsburska w Bielsku
Pl. ks. Marcina Lutra 12
43-300 Bielsko-Biała
telefon: 33 82 274 71
e-mail: bielsko@luteranie.pl